Nawigacja, czyli jak się nie zgubić na jeziorze – Warsaw Masters Team
Nawigacja, czyli jak się nie zgubić na jeziorze

Nawigacja, czyli jak się nie zgubić na jeziorze

Nawigacja jest elementem niezbędnym podczas zawodów open water. Nawigują więc wszyscy, niestety nie zawsze świadomie. Samo wynurzenie głowy ponad powierzchnię wody nie wystarczy, aby móc skutecznie wybrać optymalny tor i kierunek płynięcia.

EmptyName 39

Zanim skupimy się na wskazówkach technicznych dotyczących nawigowania, zacznijmy od elementu bardzo ważnego, a często zaniedbywanego, jakim jest przygotowanie rozpoznawcze, czyli zapoznanie się z trasą wyścigu i jej oznaczeniami. Przed startem powinniśmy odwiedzić akwen, na którym odbędą się zawody, stanąć w miejscu, z którego widzimy całą trasę, nawet opłynąć ją kajakiem i przeanalizować z każdej strony. Po pierwsze należy prześledzić ustawienie boi na wodzie, zapamiętać ich kolor, kształt i kolejność oraz ocenić pod jakim kątem musimy zrobić nawrót. Dzięki temu mijając pierwszą boje, będziemy wiedzieć jaka jest następna, gdzie i w jakiej odległości musimy jej wypatrywać, czy będzie to boja nawrotowa czy kierunkowa, a więc którym ramieniem trzeba ją ominąć.

nawigacja3

Ważne jest nie tylko to co znajduje się na wodzie, ale także na brzegu. Elementem nawigacyjnym oprócz boi może być wieża kościoła, słup wysokiego napięcia, budynek czy ukształtowanie terenu. Na takie charakterystyczne i dobrze widoczne punkty na lądzie łatwiej się nawiguje, więc warto je wykorzystywać. Tym bardziej, że doświadczony organizator zawodów, przy projektowaniu trasy, bierze pod uwagę wyróżniające się punkty na linii brzegowej.
Szczegółowe zapamiętanie trasy i infrastruktury brzegowej oraz jej wizualizacja podczas zawodów sprawia, że unosząc oczy nie błądzimy wzrokiem po całym jeziorze. Nasza głowa krócej zostaje nad powierzchnią wody, tracimy mniej energii na nawigację, płyniemy szybciej i pewniej.

Największym błędem nawigowania jest wynurzanie całej głowy ponad taflę akwenu. Głowa waży ok 5 kg. Łatwo obliczyć, że nawigując co 15 m (co nie jest dużą częstotliwością), na dystansie 3 km musimy podnieść ponad tonę! Unosimy więc głowę tylko na wysokość pozwalającą dostrzec element nawigacyjny. Dużym błędem jest także nabieranie powietrza w trakcie nawigacji. Na wodach otwartych warunki zdecydowanie odbiegają od tych na basenie. Fale zwiększają ryzyko zachłyśnięcia, co wiąże się nie tylko utratą rytmu pływania, ale także stresem i poczuciem dyskomfortu. Po nawigacji zanurzamy więc głowę, aby powrócić do prawidłowej pozycji w kraulu i wykonujemy chwyt. Powietrze nabieramy w tzw. „okienko”, u osób o dużej frekwencji w drugim ruchu po zanurzeniu głowy. Cykl ten można prześledzić na filmiku instruktażowym, który znajduje się poniżej:

http://www.youtube.com/watch?v=X7U_VoGTmG0

Niskie unoszenie głowy ma jednak pewną wadę. Możemy przy pierwszym wynurzeniu nie dostrzec boi czy punktu nawigacyjnego. W takim wypadku, w drugim cyklu ruchowym powtarzamy tą czynność. Jeżeli za drugim i trzecim razem nie uda nam się określić prawidłowego kierunku, oznacza to że mamy problem i prawdopodobnie w ogóle straciliśmy orientację. Ja znalazłem się w takiej sytuacji płynąc przez Cieślina Bosfor, gdzie na trasie wyścigu nie ma boi, nawiguje się na zabudowania na brzegu. Przeszedłem wtedy do pływania z głową nad wodą, z rękami do kraula, ale nogami do żaby. W ten sposób zwiększyłem kąt natarcia i nie tracąc energii ani szybkości, miałem czas aby się rozejrzeć. Sposób ten nie spowalnia znacznie tempa płynięcia (wystarczy spojrzeć na piłkarzy wodnych, którzy tak dopływają do piłek), ani nie wymaga dużo wysiłku, jednak tylko podczas krótkiego zastosowania. Dlatego można z niego korzystać sporadycznie.

nawigacja1

Wielu zawodników, niemających doświadczenia w nawigacji, decyduje się polegać na innych startujących. Czy to dobre rozwiązanie, pozostawiam indywidualnej ocenie. Z jednej strony jest to na pewno ryzykowne. Nasi rywale niekoniecznie muszą dobrze nawigować, dlatego jeżeli postanowiliśmy trzymać się innego pływaka, powinniśmy jak najszybciej ocenić czy jest na tyle doświadczony, że możemy mu zaufać. Nawet gdy nawigacja osoby przed nami nie jest doskonała, ale poprawna, czasem mimo wszystko opłaca się popłynąć w jego nogach. Drafting, w pływaniu na wodach otwartych jest dozwolony i może przynieść wiele korzyści. Nie tylko oszczędzamy energię związaną z nawigowaniem, ale także zmniejszamy intensywność wysiłku. Za pływakiem znajdującym się przed nami powstaje tzw. cień hydrodynamiczny, w którym opory wody są zdecydowanie mniejsze. Według mnie optymalne jest trzymanie się na wysokości kolan rywala. Mamy wtedy możliwość kontrolowania trasy, w pełni wykorzystujemy nurt wody, a nie ma zawirowań spowodowanych pracą nóg.

Wielu z Was korzysta w urządzeń mierzących odległość pokonaną podczas wyścigu, która w dużym stopniu obrazuje Wasze umiejętności związane z nawigowaniem. Warto poświęcić więcej czasu i uwagi temu elementowi, nie tylko aby nie nadrabiać dystansu, ale także aby oszczędzać siły, które potem będziemy mogli wykorzystać na finiszu czy w przypadku triathlonu, podczas części rowerowej i biegowej.

Przygotował: Andrzej Skorykow dla PolskaBiega

nawigacja2